czyli Paryż i Maria Antonina :) Moim zdaniem te papiery idealnie wpisują się w paryski klimat (zresztą to w ogóle są papiery IDEALNE i nie jest to moje ostatnie słowo, jeśli o nie chodzi)... Tym razem Paryż nie
mój, tylko pewnej przesympatycznej entuzjastki scrapbookingu ;) {
strasznie to jest fajne spotkać osobę
niesrapującą z tak emocjonalnym podejściem do scrapowania...! Daria, pozdrawiam!!! :)} ale jak najbardziej
mój, jeśli chodzi o część scrapową - tworzony z dużym zaangażowaniem i jeszcze większą przyjemnością. Dotarł już do Właścicielki i podobno się spodobał, więc jestem szczęśliwa :D
to drugi album paryski w moim scrapowym życiorysie...Rozmiar +/- A5. Dystyngowana
ILS-owa 'Marie Antoinette' w roli głównej.
Grubas ledwo zmieścił się w największych kółkach:

okładka (normalnie miałam wizję ;P chyba po raz pierwszy
z góry wiedziałam jak
musi wyglądać):

wnętrze {na pierwszej str. foliowa kieszonka na bilety i inne pamiątkowe śmietki}:










a zamieszkał w takim pudełku {jestem po prostu
mistrzynią robienia pudełek, już trzecie wieczko spasowało ;)}:

dziękuję odwiedzającym, komentującym, nagradzającym :***