czyli albumik z zeszłorocznych wakacji na bazie książeczki . Po raz kolejny przekonałam się, że nie ma co obmyślać projektów, bo i tak nie jestem w stanie się ich trzymać. I tak - zamysł był skrajnie inny niż efekt ;) No niiic... Może kiedy będę scrapować pierwszą Grecję, uda się wrócić do pierwotnej koncepcji. A tymczasem bardzo przyjemnie weekendowo scrapowało mi się w tej formie :) Coś czuję, że będzie więcej książeczek (muszę tylko dyskretnie podbierać dziecku, bo choć już z nich wyrósł, to zarazem ma silne poczucie własności, hihi)
okładka:
