dziwne, prawda? bardzo dziwne, zważywszy moje kartkowe 'zacięcie' ;) a jeśli dodam, że to kartki świąteczne, to już w ogóle... Na szczęście agnieszkowe cuda zobaczyłam dopiero, kiedy moje karteluchy już były skończone, bo pewnie bym ich nie skończyła...
No ale są - powiedzmy, że w ramach przełamywania moich scrapowych ograniczeń :)






Oprócz tego nawiedziły mnie dziś dwie szurnięte kobity. Co więcej - SCRAPOWAŁY!!!! I to całkiem efektywnie (efektownie zresztą również...) Cóż, nie będę kłamać, że ja w ramach scrap-spotkania wykonałam powyższe karteczki (chociaż matę wyjęłam i dobre chęci miałam) ;P ale nie próżnowałam! Zrobiłam 3 kawy (w tym jedna INKA, hahaha),udostępniłam do macania czeluście moich szuflad, a poza tym działałam niezwykle inspirująco, co nie, dziewczynki? ;)
Jakby ktoś je chciał zaprosić na scrapowanie, to uprzedzam, że musi dysponować co najmniej 8-osobowym stołem :P
A oto fragmenty dokumentacji zdjęciowej - Mona obiecała zrobić album :P
'PRZED' czyli gotowe do pracy ...ekhem...

dziewczęta w akcji:

i z różowym, hmm, sprzętem ;P

żeby nie było, że ja tak całkiem nicnic ;)

chwilka lekko skonsternowana:

mona za to mocno skoncentrowana ;)

i na koniec (takie spontaniczne ujęcie, haha):

Łoooojezu, to chyba najdłuższy post, jaki wysmażyłam...
Buziaki :*