czwartek, 30 lipca 2009

dla Marszy :)

bo Marsza to świetna babeczka jest :) I w dodatku zechciała mieć mojego filcowego wytwora w charakterze pokrowca na komórkę. No to ufilcowałam - zgodnie z życzeniem, czyli zielono-fioletowo i z różyczką. Mam nadzieję, że Marszy się spodoba, a przynajmniej, że nie będzie się wstydzić, wyjmując go z torebki ;)



To chyba chwilowo koniec filcowanek - teraz trzeba nadrobić scrapowe zaległości :)

Jak zwykle dziękuję za odwiedziny i komentarze :*

piątek, 24 lipca 2009

cd...

czyli dalej filcowo i dalej na słodko (no co ja poradzę, że mnie tak wzięło...). Tym razem na własny użytek ufilcowałam futerał na okulary przeciwsłoneczne (które do tej pory niechlujnie walały się na dnie torby skazane przez to na nader krótki i obfity w rozmaite urazy mechaniczne żywot). Nie jest technicznie doskonały, ale mam nadzieję, że będzie doskonale funkcjonalny ;)



A jeśli chodzi o kostropatą królewnę z poprzedniego posta (która bardzo dziękuje życzliwym i bezkrytycznym za dobre słowo na temat jej nieco siermiężnej urody), to obawiam się, że jest twarda niczym pośladki Jagienki ze Spychowa i żadna igłowa akupunktura nie uszlachetni już jej specyficznej urody ;) Pozostaje nadzieja, że jednak ważniejszy niż szlachetne rysy jest szlachetny charakter ;)

Buziaki :***

PS Filc mnie ździebko wkręcił, obawiam się...

PS2 a u Marzeny superletnie candy

poniedziałek, 20 lipca 2009

trochę na mokro, trochę na sucho...

trochę na maszynie i trochę ręcznie - czyli moje ostatnie filcowe wytwory...

Ponieważ wszystkie znaki na niebie, ziemi i usg wskazują na to, że jednak nie dane mi będzie scrapować mojego dziecka w słodkich landrynkowych kolorach, w ramach rekompensaty zrobiłam dla mojej siostrzenicy (etap barbie i księżniczek) mocno landrynkową torebusię. Torebka jest maleńka (12x10cm), wyfilcowana na mokro. Kwiatek i dopinany breloczek - filcowane na sucho. W środku podszewka (jako totalny antytalent krawiecki jestem tu z siebie dumna, hihi). A wygląda to tak...

torebusia z breloczkiem, z bliska i od środka:




całość:

i królewna
(dzięki Bogu nie będzie nigdy przebywać w pobliżu królewny Rose Oli Smith, bo biedaczka musiałaby leczyć kompleksy u psychoanalityka - wbrew pozorom, jest całkiem bystra - mimo nieco zidiociałego wyrazu twarzy, lekkiego wola i wodogłowia {haha})

sobota, 18 lipca 2009

Jaworki '09

Ekspresowo zrobiony. I nawet- o dziwo - mi się podoba :)

Rozmiar 15x14, baza tekturowa, zapięcie gumkowe. Reszta - jak zwykle...

Okładka:


i zawartość:

czwartek, 16 lipca 2009

uff...

nie lubię, nie umiem robić kartek. A ślubnych to już szczególnie. Zwłaszcza kiedy się napatrzę na agnieszkowe czy mamutowe kartkowe dzieła sztuki, jakaś mnie taka niemoc ogarnia... No ale sezon ślubny trwa, więc i mnie przyszło dziobnąć karteluchy. Pierwsza według kursu Mamuty - ten motyw tworzy według mnie genialny klimat ślubny, więc po co wyważać szeroko otwarte drzwi? Skorzystałam, a co :) Dziękuję, mamuto :*



A dwie pozostałe z ILSowych papierów (kolekcja Romanca) zrobiły się same :) Żadne to dzieła sztuki, ale jak na moje kartkowe możliwości... Zdjęcia - jak zwykle ostatnio nieostre i niefajne. Aparat zdycha :/

sobota, 4 lipca 2009

czwartek, 2 lipca 2009

obrazki trzy...

wyscrapowałam trochę tak 'na pocieszenie'...
Ale od początku... Moje dziecko dostało nowe, 'dorosłe' (no, prawie...) łóżeczko. W związku z tym w jego pokoju nastąpiło przemeblowanie, a ja nabrałam ochoty na nieco bardziej generalny remont (choć ja bym to nazwała raczej 'kosmetyką' wnętrza, hihi) Niestety jakoś nikt nie zechciał spełnić ciążowej zachcianki (czyli zerwać starych tapet i zamienić je na miks jasnej farby i tapety w paski, aaaach...), bo też nikt nie podziela mojej pasji remontowo-przemeblowaniowo-zmianowej. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego :P W innych okolicznościach olałabym współpracę i zrobiłabym sama to, co sobie wymyśliłam. Ale taaaak... Pozostało zadowolić się odświeżeniem dekoracji. I stąd właśnie 3 obrazki, które zawisną nad rzeczonym łóżkiem. Obrazki w ramkach z Ikei (przerabianych mozolnie na 'głębokie') są mocno 3D, czego niestety na zdjęciach nie jestem w stanie uchwycić :( Czy ktoś na przykład dostrzeże, że ptaszek dynda sobie 'przestrzennie' na żyłce? Wątpię... Że już o innych zdystansowanych elementach nie wspomnę. ;) No nic. Musicie wierzyć na słowo...

Osobno, czyli sesja ogródkowa ;)
A w zestawie pokażę, kiedy już zawisną na ścianie :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, odwiedziny... Buźka :*