czwartek, 25 czerwca 2009

ślubnie i mocno retrospektywnie ;)

Hmmm... Nie da się ukryć, że nie lubię swoich zdjęć ślubnych. Są - delikatnie mówiąc - do bani. Właśnie dlatego leżakowały sobie spokojnie w kopertach (tak, tak, w kopertach, takich od fotografa), nienękane przez nikogo w ciągu (o rety!) prawie 5 lat. Aż wreszcie naszła mnie na nie ochota. Dalej są beznadziejne, ale może scrapowa oprawa doda im choć trochę uroku? Przynajmniej tyle, żeby chciało mi się w ciągu kolejnych pięciu lat na nie zerknąć :P
No dobra... A tak szczerze, to naszła mnie ochota na tę bazę, która od razu skojarzyła mi się z moją ślubną sukienką...

Bez względu na efekt fajnie mi się scrapowało. Miałam chętkę na takie 'śmietankowe' kolory (czemu mi się wszystko z jedzeniem kojarzy, haha?), a baza (świeeetna) aż się o nie prosiła.

Oto więc mój lekko spóźniony, właściwie to już sentymentalno-wspomnieniowy album ślubny... Jeszcze tylko namotam jakieś wstążeczki na kółka...


Okładka:



I 'środek':

wtorek, 9 czerwca 2009

album 'nowinkowy' ;)

czyli '9 miesięcy przed... '
Ekhem... :) No. To takie sobie wydziobałam :) W środku będą wkładane dwustronne karty. Pierwszą część już muszę uzupełnić (choć pewnie zawartości pokazywać raczej nie będę...), a dalsze - na bieżąco aż do listopada. Bo już wiem, jak szybko się zapomina...

Okładka z usztywnianego filcu, środek mozolnie docinany i klejony (metodą prób i błędów) w formie kieszonek.


sobota, 6 czerwca 2009

trochę komerchy ;)

nie lubię i chyba nie bardzo umiem robić rzeczy na sprzedaż... Ale że obowiązkowa jestem i solidna (yhyhy), to czasem mimo wszystko się zmuszam. No bo jak już gdzieśtam sobie jestem w jakiejś galerii, to głupio tak całkiem nic nie wstawić - przynajmniej od czasu do czasu.

I na tę właśnie okoliczność machnęłam takie oto torebusie ;)

wtorek, 2 czerwca 2009

kolorowo i naiwnie...

czyli międzyczasowy album Mateuszka :) Miał powstawać w międzyczasie (czyli pomiędzy innymi scrapowymi projektami), ale okazało się to nie najlepszą koncepcją. Po pierwsze dlatego, że ostatnio wszystko robię w międzyczasie ( i dla niego już go zabrakło). Po drugie dlatego, że nie potrafię robić prac tak 'z doskoku' - zwłaszcza, jeśli mają jednak stanowić jakąś całość. Po trzecie, ponieważ początkowa koncepcja szybko przestała mi się podobać ;) Biorąc więc to wszystko pod uwagę, zasiadłam i w 3 dni skończyłam albumik (o i dla) Mateuszka. Nie ukrywam, że żadne to bógwieco. Jest prosty, bałaganiarski, pstrokaty. Przystosowany do wielokrotnego i niekoniecznie delikatnego macania przez trzyletnie łapki. No ale jest. To najważniejsze ;))

Zdjęcia jakieś do bani - nieostre, kolory przekłamane, dziwne maziaje :( Aparat już całkiem świruje...

Okładka:

i cała reszta:



Buzioleeeee dla wytrwałych :****