niedziela, 30 listopada 2008

'są dni, kiedy czuję muśnięcia jego skrzydeł...

...efekt motyla - kilka linii czasu...' To taka moja -dowolna bardzo- (hahaha) interpretacja comiesięcznego wyzwania... Zaraz wyjeżdżam, więc już tylko zdjęcia :)




piątek, 28 listopada 2008

słodko-gorzko...

i wcale nie scrapowo ;) Otwarcie przyznaję, że dekupaż w moim wykonaniu nie jest, hmmm, najwyższych lotów {wstydniś} Za mało mam cierpliwości... najczęściej coś po drodze zepsuję i muszę ratować... Ale co tam... Chodzi przecież o to, żeby to co robimy, sprawiało nam radość, prawda? ;)

Zgodnie z tytułem - słodki (aż zęby bolą) dziewczynkowy, romantyczny wieszaczek (może dla siostrzenicy... jeśli siostra zechce przygarnąć kolejnego grata, hahaha) jakieś zażółcone kolory wyszły, pojęcia nie mam czemu...

i -dla równowagi, żeby nie było za mdło- raczej surowy chustecznik do kuchni (mojej):

no i na koniec - taja oraz oliwiaen przyznały mi nagrodę
za którą pięknie dziękuję :* Ja chyba zakończę łańcuszek - nie czuję się na siłach nominować zaledwie 7 osób z tak licznego grona uzdolnionych i kreatywnych babeczek...

Poza tym oliwiaen wywołała mnie do spowiedzi, khemkhem... No szczerze mówiąc, rzadko się spowiadam, ale zabawne jest to, że mogłabym spokojnie zacytować (z drobnymi poprawkami - typu liczba dzieci czy egzamin na prawo jazdy, który dopiero przede mną, brrr) punkt 1, 3, 4 oraz 5 ze spowiedzi oliwiien, haha... Zainteresowanych odsyłam do Jej bloga ;) Ja litościwie nikogo nie wywołam do spowiedzi ;)

Buziaki!

piątek, 21 listopada 2008

trudne są powroty...

do nieskończonych prac... Przynajmniej dla mnie. Dlatego nie lubię zostawiać napoczętych 'projektów'. Ale czasem inaczej się po prostu nie da. I wtedy, mimo wewnętrznego oporu, trzeba dokończyć. Tak było z tym - daaaawno dawno temu robionym - albumikiem Gabrysi, który czekał właściwie tylko na zdjęcia z tegorocznych wakacji. Zdjęć było sporo, stąd takie 'napakowane' stronki powstały. Plus jedna - właściwie pusta na zdjęcia z 4. urodzin. Plus maleńki dopinany do kółek notesik na Gabrysine powiedzonka i śmieszne teksty, których nie brakuje :)

Przepraszam za 'bezsłoneczne' zdjęcia...


Oto okładka wraz z notesikiem:


i nowe strony:



i urodzinowy 'pustak' ;)


Na koniec wielkie buziole za wszystkie komentarze i ciepłe słowa :)

niedziela, 16 listopada 2008

jesień i mnie dopadła...

i wcale nie chodzi o depresję... Nie jest to moja ulubiona pora roku i zarzekałam się zawsze, że jesienne klimaty nie dla mnie, ale papiery "All fall" tak mnie urzekły, że po prostu MUSIAŁAM zrobić coś w takiej właśnie kolorystyce. Na bazie zmaltretowanej książeczki dla dzieci powstał mini albumik z rodzinnej wycieczki na Jaworzynę Krynicką. Albumik ma charakter kronikarski, stąd sporo miejsca na 'żurnaling' - oczywiście zapiski uzupełnię ;)

okładka:

i zawartość:



...aaaa, zapomniałabym... Mamami rozdaje cukierki ;) prosto z cudnego śliwkowego dywanu ;) zaglądnijcie do niej koniecznie :)

czwartek, 6 listopada 2008

ciąg dalszy nastąpił - paryski...

album skończony! ja - wykończona {hahaha}, ale co tam... najważniejsze, że mogę na liście 'rzeczy do zrobienia' odhaczyć kolejny - nie mały wcale - projekcik... Zdjęć sporo - dla wytrwałych ;) Sporo też brakuje - nie miałam już siły robić kolejnych ujęć czy zbliżeń tagom i różnym gadżetom - jak ktoś ciekaw, zapraszam na indywidualne macanie ;P

Buziaki!

taki jest grubas:

i już reszta zawartości:

niedziela, 2 listopada 2008

i po raz pierwszy 'candy'...

nie jestem łasa na 'darmochy', do tego szczęścia w grach wszelkich nie mam za grosz, więc generalnie 'polowania' i 'candy' nie są dla mnie... Generalnie... Bo 'czasem, gdy pokusa jest zbyt silna...ulegam...' {hahaha}

W grafikach i lalkach arine jestem po prostu bez pamięci zakochana. Nie ma się co dziwić, prawda?

parawanik...

dla maleńkiego Benia. Bez weny... Wymęczony taki... Ale zamówienie było, więc jest i on. A w 'scrapowni' burdel jak co najmniej po albumie jakimś... Yyychh...